Jechałam autem do domu. Z głośnika radia samochodowego sączyła się znana, często puszczana piosenka „It`s my life„, jeśli kojarzysz. Lubię ja za jej przekaz.
Często się tak powtarza: zostaw mnie, to moje życie. Nie Twój biznes. Chodzi mi o to, że powtarzamy pewne frazy, ale tak naprawdę nie „czujemy” ich. Ja tak mam czasami.
Ale zastanowiłam się chwilę nad tym stwierdzeniem: to moje życie, i mnie olśniło. Tak, dosłownie. Ja żyję i ten proces, to wszystko, co mi się przydarza jest naprawdę MOJE! Nie żyję dla innych ludzi, dla rodziców, dla nikogo, tylko dla siebie. Inni również mają swoje życie, będące darem i jest on tylko i wyłącznie ich, więc również nie muszą przejmować się wtrącaniem do spraw swoich znajomych.
Od momentu kiedy zrozumiałam, że moje życie należy tylko do mnie, czuję się świetnie. Mogę wyrażać siebie na każdy różny sposób, bez strachu, że jest to niewłaściwe, bo co kogo to obchodzi? Robię to dla siebie, by czuć się szczęśliwą.
Nie mam na myśli tego, by całkowicie zamknąć się na otoczenie. To niezgodne z wszelkimi prawami, jakimi kieruje się życie w ogóle. Człowiek to istota towarzyska i nie można tego przekreślać. Ale dopóki taki nieszczęśnik (jakim byłam ja) żyje bardziej dla innych, niż dla siebie – czuje się tłumiony przez swoje własne przekonania i strach o opinię innych.
Kiedy zrozumie, że to wszystko robi tylko dla siebie, powraca radość i kreatywność, która wypływa na wierzch, kiedy lęk ulatuje w powietrze. To jest sekret, który rozwikła Twoje problemy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz