Wiadomo, że nasze myśli wpływają na rzeczywistość. Można zaryzykować stwierdzenie, że tworzą ją od początku do końca. Jednak jak to w przyrodzie bywa, nic nie istnieje oddzielone od drugiego i wszystko wpływa na wszystko, tak więc to, co nas otacza również może determinować nasze samopoczucie, bardzo podstępnie, bo podświadomie.
Chodzi mi po prostu o to, że warto dbać o swoje otoczenie. Ludzie często nie zdają sobie sprawy jak wielkie ma znaczenie porządek na biurku podczas nauki, czy czyste lustro, kiedy rano myją przy nim zęby. Spróbuj, a przekonasz się.
Rozrzuć na stole notatki, długopisy, ołówki. Weź kartkę i spróbuj coś zapamiętać. A teraz weź wszystkie te rzeczy i schowaj do szafy. Zostaw na biurku tylko te notatki, których potrzebujesz i zauważ… różnicę. Uporządkowanie daje poczucie bezpieczeństwa, spokoju. Kiedy wiesz dokładnie, czego masz się nauczyć, podzielisz sobie materiał na mniejsze części, a nawet zaplanujesz którego dnia czego się uczysz, w Twoim umyśle zapanuje spokój, że dasz radę.
Podobnie jest z przedmiotami, które Cię otaczają, z czystością. Jak przyjemnie jest mieszkać w domu pełnym światła, przytulnych kolorów, świeżych kwiatów, zacisznych kątów. Otaczając się wytwornymi przedmiotami, eleganckimi meblami. Kiedy po podłodze nie kręcą się samotne kępki kurzu, a przedmioty, których nie można zakwalifikować do żadnej kategorii domowych rzeczy walają się po półkach.
Wystarczy zadbać o porządek wokół siebie, nawet w torebce, portfelu, nawet na swoim pulpicie. To bardzo proste zabiegi, a dają poczucie spokoju, jasności myśli. Wszystko jest takie.. poukładane.
Zauważyłam ostatnio u siebie te reakcje. Kiedy zajmę się czystością, względnym porządkiem, posegreguję książki, wyrzucę stare ubrania, których nie używam, przestrzeń się oczyszcza i … ja też.
Nie od dziś wiadomo, że rodziny mieszkające w małych pomieszczeniach, gdzie każdy z domowników wręcz musi walczyć o przestrzeń osobistego komfortu, mają dużo więcej problemów w kontaktach ze sobą, niż te, dla których dom to piękne miejsce odpoczynku i miłości, gdzie przez okno można spojrzeć na zielony trawnik i podziwiać kwitnące drzewa.
prawo przcyiągania
Spokój, porządek, harmonia...
Szczególnie jeśli mieszkasz w bloku i jedyny widok, jaki Cię czeka, to śmietnik, osiedlowy kiosk i stare, powykręcane drabinki, które pamiętają jeszcze Twoje dziecinne zabawy. Warto zadbać o światło, poczucie przestrzeni, jasne kolory, czyste okna. Samopoczucie od razu się polepszy. Twoje i domowników.
Takie psychologiczne zabiegi naprawdę działają!
Wyszedł mi w efekcie mały poradnik gospodyni domowej, ale to nic. Przecież nie możemy przyciągnąć marzeń, jeśli nie możemy znieść, tego, co nas otacza. A wiadomo, że ma to ogromny wpływ na nas samych.
Sekret, o którym mowa w każdym poście tego bloga, to nie tylko trzymanie się tematów Prawa Przyciągania. To dziedzina nauki – bo tak chciałabym, aby była pojmowana – tak rozległa jak nasze życie. Składa się na nią milion czynników i jeszcze więcej. Tak jak pisze Wattles w Naukowej Metodzie Wzbogacania się, utrzymywanie w myślach wizji bogactwa, kiedy przebywa się wśród ubóstwa, jest trudne. Jeśli to potrafisz, osiągnąłeś mistrzostwo. Ale po co ćwiczyć się w tym, jeżeli rzeczywiście masz możliwość zmienienia otoczenia?
Chodzi o to by sobie pomagać. Na wszystkie możliwe sposoby, a Wszechświat harmonizując z naszymi myślami, odpowie tym samym.
Bardzo ciekawy blog. Będę tu zaglądać.
OdpowiedzUsuń